VI Międzynarodowy Piknik Modelarski Żar 2006 (21-23 Lipca)

Jako człowiek, który każde wakacje spędza nad morzem, nigdy nie byłem fanem górskich krajobrazów tym bardziej, że najbliższe góry znajduja się prawie 580km od Piły. Gdy ktos zachwalał ich uroki, myslałem sobie: góry jak góry, co może być w nich ciekawego? Jednak w tym roku za namowa znajomych modelarzy podjąłem decyzje, że jadę na Żar! to była chyba jedna z najlepszych decyzji odnosnie wakacji w tym roku :-)
Teren zlotu znajduje się w niezwykle pięknym, malowniczym miejscu i warto tu jechać nawet 1000km. Ja akurat z Piły do żaru miałem prawie 580km (9godzin drogi) ale naprawdę warto było. Oczywiscie nie obeszło się bez niespodzianek, co widać na pierwszym zdjęciu. Na ostatnim odcinku drogi wpadłem w ogromna dziurę na drodze, czyli norma na polskich drogach! czego efektem było zmasakrowanie felgi od samochodu, na szczęscie był zapas ale niestety stracony czas ponad 75minut ;-( potem protokoły-policja itd potrafia każdego wytracić z równowagi...
Teraz kilka zdjęć krajobrazowych łacznie z zamkiem na Słowacji, a następnie krótki opis zlotu wraz z fotkami.




Jeżeli ktos mysli, że zlot Żar to głownie szybowce to się myli, znalazło się tutaj kilka modeli 3D czyli to co mnie najbardziej interesuje :-) Bardzo podobały mi sie loty Tino Titze z Niemiec, który wykonywał pokazowe 3D modelem extra 330 2,6m f-my C-arf czyli model moich marzeń :-). Na zlocie goscili również Władek Jarochowski z modelem extra 330 3,3m jak również Grzegorz Barański super extra 330 3,1m którzy skutecznie nakręcali imprezę wiazankami akrobacji. Piloci szybowcowi mieli tutaj dla siebie raj, 3 duże holowniki i idealne warunki na latanie szybowcowe (szybowce to przeważajaca ilosć modeli) a zatem można było się wymieniać doswiadczeniami z innymi pilotami. Żar ma swój szczególny klimat zlotowy, pełen luz, dużo znajomych, jak się trafi to nawet impreza :-) Dzień nasz wygladał tak: jedzenie, latanie, jedzenie, spanie i następny dzień od nowa :-) 3bite dni modelarstwa pięknych widoków i spotkań. Nie sposób tutaj nie wspomnieć o ludziach dzięki którym to wszystko było możliwe, Piotr Piechowski który czuwał nad bezpieczeństwem w eterze, jak również Marek Urbanicz, który trzymał to wszystko w garsci. Wielkie pokłony dla nich albowiem dzisiaj naprawdę jest ciężko znalezć osoby, które przede wszystkim chca, przechodza do czynów i potrafia zrobić taka imprezę.